Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
...lekcja popisowa...
Raz na jakis czas zdarza sie ze komus wyzej postwionemu przyjsdzie do glowy skontrolowac jak nam idzie.
Szkola to miejsce, w ktorym z taka wizytracja zawseze wiaze sie niezly cyrk.
Na przyklad tak jak na wczorajszym wuefie.
Najpierw przypomnialysmy sobie klase druga- jazda przbrac sie przed lekcja, a potem zrobilo sie zabawnie. Weszlysmy na sale... i... nasze oczeta ujrzaly dwa fotele obite czerwona plastikowa skora z polyskujacymi srebrnymi poreczami. W otoczeniu srednio czystch scian i ogolnego wygladu sali efekt byl odwrotny do zamierzonego. Ale nic. Przszla pani dyrektor. Przyszl pani wizytator. Przyniosly ze soba plik kartek, usiadly i zaczely przegladac sterty formularzy do wypelnienia. W tym czasie zjawila sie nasza nauczycielka. "Dziewczynki zbiorka w dwuszeregu". Ha ha ha. Robimy dobre wrazenie. Dziwne ze nie bylo hasla odlicz, ale najwidoczniej ktos mnial na tyle wyczucia, zeby nie robic z tego parodii. A potem to juz tylko staralam sie nie wybuchnac durnym smiechem i nie zaczac rzucac na glos komntarzy, ktore mi slina na jezyk niosla. Wyklad pod tytulem "muzyka wazna czescia zycia kazdego z nas" byl komiczny. Takich tekstow jakie wtedy slyszalam to nawet przy calym moim polocie artystycznym mialabym problem wymyslic. Smiac chcialo mi sie tez z tego z jaka gracja i wdziekiem wpadalysmy na siebie kiedy w 20 osobowej grupie probowalysmy wykonywac te same sekwencje ruchow co nauczycielka. Pani dyrektor siedziala spokojnie i z dyplomatyczna mina przygladala sie naszym wyglupom. Potem zmiana ukladu i probujemy udawac grupy na konkursie breakdace'u - stoja na przeciw dwie grupy i kolejno wychodza pokazac jakies kroki, potem wycofuja sie na swoje miejsca i probuja pokazac swoja wyzszosc. Smieszne. Zwlasza jak sie myli kroki.
Choc nie az tak widowiskowe kiedy mialysmy robic to w parach. Kobieta sie produkuje, pokazuje ruchy, a my stoimy i z glupimi minami gapimy sie na nia. Cwiczenia tak zwane relaksacyjne tez musialy wygladac intrygujaco. ja czulam sie jakby ktos probowal ustawic mnie w pionie: ramiona w dol, lopatki razem, glowa do gory, lopatki w dol itd... A pozniej pani dyrektor postanowila wyglosic mowe gratulacyjna i powiedziac ze nastepnbym razem przyniesie dres i sama pocwiczy. Juz to widze. Chociaz nie. Takie wyobrazni to ja nie mam. I wole nie miec.
A potem sprawdzian z matmy.
Jak to dobrze ze lekcje popisowe zdrzaja sie dosc rzadko. Mysle ze na codzien nie chcialoby sie tym wszystkim wuefistkom tyle ruszac. Nie mam o to pretensji, ale kolor twarzy po ty 40 minutach ruchu byl zblizony do buroczkowego.
Do konca roku bedziemy grac w siatkowke.
Serdecznie pozdrawiam
Milego weekendu
Jak znajde chwile to napisze o mojej korespondecji z niemieckimi kolezakami i piatku 13 polaczonego z walentynkami i "wyznaniach zakupoholiczki" , na ktore ide jutro z klasa. Ciekawe jak faceci to wytrzymaja...
Trzymac sie