Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
... zadania wychowawcze szkoly...
O tym, ze do szkoly uczniowie chodza glownie po to, zeby nauczyciele mieli co robic dobrze wiemy od dawna. Teraz mozemy tylko poszerzac te wiadomosci. Otoz nauczyciele przychodza do szkoly glownie po to zeby na uczniow powrzeszczec.Tak, powrzeszczec. Mowi sie ze to nasza wina, ze niepotrzebnie tych biednych ludzi denerwujemy, ze jestesmy za glosno, ze sie nie sluchamy, nie robimy zadan domowych, nie chcemy w niczym pomoc i nic zrobic. A tu tymczasem okazuje sie ze mozna drzec morde na grupe trzydziestu osob tylko i wylacznie dlatego ze ma sie na to ochote. Bo poza rozjechana traktorem psychika nie widze innego sensownego powodu zeby urzadzac taki cyrk. Nie twierdzilam i nie twierdze nadal ze jestesmy grupa mlodziezy wybitnie grzeczna. Nie. Krzyczec nam sie zdarza. Spozniac i pyskowac tez. Ale tluczenie wieszakiem w stol kiedy wchodzimy do klasy uwazam za ciut bezcelowe. Po pierwsze, moznaby przynajmniej poczekac az znajdziemy sie w klasie i przynajmniej staniemy przy lawkach. Inaczej takie zachowanie powoduje tylko wiekszy halas. Ale nie, nie mozna. Trzeba nam potem wypominac, ze sie PRZEZ NAS sluch traci. Da sie chyba poczekac kilka chwil zebysmy skonczyli rozmawiac. Jak sie zacznie jakis temat, to nie konczy sie go na dzwiek dzwonka. I nawet jesli trwa to czasem 10 minut to na zastepstwie, na ktore nie ma sie planu do zrealizowania nie jest to chyba takie znowu potworne. A guzik. Wieszak jednak najwidoczniej byl po naszej stronie. Zlamal sie. Ale czy niewyzyta kobiete to ruszylo? a skadze! Dalej tluc w stol polowa wieszaka! Przedstawic sie? A kto o czyms takim slyszal? Powiedziec skad niezapowiedziane zastepstwo? a po co? Lepiej sie wydzierac bez ladu, skladu i porzadku. A potem zaczac czytac liste obecnosci. Oh przepraszam, zeby cos przeczytac to najpierw trzeba poznac sztuke czytania, czego babsztyl w CV raczej nie mial. Co drugie nazwisko brzmialo zupelnie inaczej niz w oryginale, a poprawki traktowala jak podwazanie jej autorytetu i kwitowala uderzeniami wieszaka o blat. Na protest, ze czytanke ktora wybrala juz omowilismy powiedziala, ze mamy jej nie przerywac i sluchac, bo ona wymyslila nam swietne zajecie, ktorego jeszcze przy okazji tej czytanki nie bylo. Prawda- nie bylo. Nie mamy w zwyczaju wyszukiwac we wszystkich tekstach jakie czytamy czasownikow i okreslac ich form. Nie mamy tez w zwyczaju robic tego w tempie 10/3 minuty, a za taki okres czasu i niewykonanie zadania do dziennika posypaly sie jedynki. Rozbierania zdan na czesci pierwsze tez rozklad lekcji przewaznie nie przewiduje. Ale co ja to! Ona wie lepiej! Uwag nastawia tyle, na ile jej tylko czasu starczy i to tak, ze nikt potem nie moze uwierzyc pod czyim adresem one sa. Zrezygnowawszy w koncu z uzerania sie z polwieszakiem wyjela z szafy drugi. Moze to takie hobby? Nie wiem, ale ten tez dlugo nie wytrzymal i zaraz sie rozlecial. Nie przypuszaczam zeby byl to akt milosierdzia dla nas, bardziej dla wieszakow, ale po tych dwoch ktore nadawaly sie do wyrzucenia nie szukala juz trzeciego. Postanowila wykorzystac sile glosu i stojac nad kims darla sie na cale gardlo: czemu ty na mnie ryczysz? Co do tego kto na kogo ryczal mam inne zdanie, ale ono sie raczej nie liczy. Tak naprawde to dopiero w polowie lekcji zjawili sie ci z moich kolegow, ktorzy zachowuja sie najdlosniej co budzi jeszcze wieksza konsterancje wzgledem wczesniejszego zachowania nauczycielki. Grozenie sadem bylo juz tylko bardziej smieszne niz straszne i powazne. Proby rozmowy spalily na panewce. Po lekcji z polowa z nas sie spakowala i z zamiarem pojscia do domu wyszla z klasy. Wrocili tylko dlatego ze po drodze spotkali nasza polonistke, ktora powiedziala ze na nastepna lekce przyjdzie.
Przez kolejne trzy dni wysluchiwalismy po kolei jakie to z nas bydlo, jaki brak kultury, jaki wstyd.
Moj opis jest z leksza podkoloryzowany, przyznaje. Swieci nie jestesmy- tez przyznaje. Ale to ze wymienione wieszaki nie nadaja sie do uzytku, uwagi sa bez sensu i darla sie kobieta caly czas to tez prawda.
W takich sytuacjach zastanawiam sie kto takich ludzi zatrudnia? I czego oczekuje po mlodziezy spotykajacej sie z takim zachowaniem?
Jesli czyta to jakis czlonek grona nauczycielskiego to moze oponowac i wytaczac argumenty, ze to byla szosta lekcja, stres, ciagly halas, ciezka praca i inne glupoty. Ale dla nas to co? Nie szosta lekcja? Nie stres? I nie halas?
Jak sie ktos do takiej roboty garnal to wiedzial co go czeka i mogl zrezygnowac. A nam nikt nie dal nigdy wyboru i nie poinformowal z kim przyjdzie nam spedzac czas w szkole. I sprobujcie mi wmowic, ze nauczyciele sa tacy biedni. Sprobujcie. I tak nie przekonacie. Nie po czyms takim. Nie po tym jak dobiero czwarta ochrzaniajaca nas osoba( wychowawczyni, ktora musi nam zachowanie wystawic i dobrze by bylo pochwalic sie dobra srednia klasy) spytala jaka jest nasza wersja wydarzen.
Na dzis tyle.
Pozdrawiam wszystkich.
Dodam jeszcze tylko, ze ja uwagi nie dostalam i moge sie do tego ustosunkowac obojetnie i bez emocji. Jakbym dostala, to by sie kobieta dowiedziala, ze potrafie wrzeszec glosniej niz ona.
Pa
|| Bogna ||
Fajne zastępstwo...
Z kimś kogo znam? :)
|| brak www || data: 15.05.2009
coq227.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.31.196.227